Fotografia Koncertowa - Porady

Dzisiaj mam przyjemność podzielić się z Wami wywiadem, jaki udało mi się przeprowadzić z Radkiem Zawadzkim. Radek specjalizuje się w fotografii koncertowej i dziś  opowiada o swojej pracy a także udziela kilku cennych wskazówek dla tych wszystkich, którzy chcieliby rozpocząć swoją przygodę z tematem jakim jest fotografia koncertowa.

Opowiedz nam o swoich początkach fotograficznych i jak to się stało, że skoncentrowałeś się na fotografii koncertowej?

Moje początki fotograficzne wywodzą się z się z chęci bycia fotoreporterem. Tak jak sporej części młodych fotografów marzyło mi się dokumentowanie najważniejszych wydarzeń na świecie, w tym również wojen. Na wojny nie pojechałem (i mam nadzieję, że jednak nie pojadę), natomiast zacząłem dość sporo fotografować zgromadzeń publicznych, takich jak manifestacje. Ponieważ mieszkam w Warszawie, tematy do zdjęć niemalże znajdowały się same. Była to bardzo dobra szkoła fotografowania pod presją czasu, w dużej grupie osób, czasami nawet w niezbyt bezpiecznych warunkach. Zacząłem udzielać się w serwisie dziennikarstwa obywatelskiego Wiadomości24.pl, skąd udało mi się trafić na praktyki w Polsce The Times, ówcześnie jednej z najważniejszych gazet na polskim rynku.Jednocześnie będąc nastolatkiem, bardzo ważną rolę w moim życiu zaczęła odgrywać muzyka. Ponieważ na zostanie muzykiem nie miałem szans, stwierdziłem, że fajnie byłoby połączyć moje zainteresowanie muzyczne z pasją fotograficzną. Kilka koncertów fotografowałem w małych klubach, gdzie nie była potrzebna akredytacja. Na swój pierwszy koncert jako akredytowany fotograf wybrałem się w 2009 roku do warszawskiej Stodoły i po nim wiedziałem dwie rzeczy – że muszę się jeszcze sporo nauczyć i że chcę to powtórzyć! Tak zacząłem chodzić na coraz więcej koncertów, by dzisiaj fotografować nawet kilkadziesiąt rocznie.

Pamiętasz swoje początki? Czy było trudno?

Początki jak wszędzie potrafiły być trudne. Nie miałem takiego sprzętu jak posiadam dzisiaj, chociaż z pewnością nauczyło mnie to być bardziej wyczulonym na momenty z odpowiednim oświetleniem. Brakowało mi doświadczenia, a przed obiektywem pojawiały się coraz większe gwiazdy, co dla kogoś dopiero wchodzącego do świata muzyki mogło być lekko przytłaczające. Z biegiem czasu przekonałem się, że muzycy wcale nie są bogami, to tacy sami ludzie jak my, tylko zazwyczaj piekielnie zdolni. Sam również musiałem pracować nad wszelkimi kontaktami z organizatorami, które umożliwiły mi zdobywanie akredytacji na kolejne koncerty. Z biegiem czasu udało się zmienić sprzęt, a doświadczenia przybywa do dzisiaj z każdym fotografowanym koncertem.

Inna sprawa, że nawet pomimo posiadania całego mojego doświadczenia i lepszego sprzętu wciąż nie wszystkie koncerty są banalnie proste do fotografowania. Lepszy aparat nie sprawi, że twoje zdjęcia automatycznie będą lepsze. Zazwyczaj muszę się sporo napocić aby przynieść dobre zdjęcia z koncertu – niektóre zespoły wciąż przesuwają granicę grania przy małej ilości światła, muszę również liczyć się z coraz ostrzejszymi wymaganiami – np. fotografowanie tylko jednego utworu zamiast standardowych trzech.

Radek Zawadzki - zdjęcia koncertowe Bring Me The Horizon

Co to właściwie oznacza być fotografem koncertowym?

Myślę, że oznacza to przyjęcie na siebie bardzo trudnego zadania pokazania ducha każdego koncertu w którym uczestniczysz. W dodatku bez możliwości wpływu na niego i często mając do dyspozycji bardzo ograniczony czas. Zostaje ci ciężka praca i twoje doświadczenie. Fotografia to przecież forma sztuki, więc wrażliwość artystyczna jest jak najbardziej wskazana. Last but not least – to także konieczność posiadania odpowiedniego sprzętu. Nie zrozum mnie źle – nie musisz mieć najnowszego modelu Nikona/Canona by być się fotografem koncertowym, ale nie licz na poważne traktowanie przez kogokolwiek wchodząc do fosy ze smartfonem lub tabletem.

Dla mnie bycie fotografem koncertowym to także możliwość poznania wielu świetnych ludzi, którzy tworzą świat muzyki. Tak, tych złych również, ale nie chcę tu o nich mówić. W Warszawie mamy naprawdę bardzo fajną grupę fotografów. Każdy z nas ma własne wybory i preferencje muzyczne, ale wszyscy kochamy muzykę i dobrą fotografię. W tym roku zaowocowało to bardzo dobrze przyjętą wystawą naszych prac, liczę że w przyszłym roku będzie jeszcze lepsza! Sam jestem wielkim szczęściarzem – make a long story short – swoją dziewczynę poznałem w fosie.

Radek Zawadzki - zdjęcia koncertowe Biffy Clyro

Zdradź nam jaki sprzęt zabierasz zazwyczaj pakujesz do torby wybierając się na koncert?

Zatyczki do uszu! To naprawdę bardzo ważna część ekwipunku dla każdego kto znajduje się tak blisko wielkiej ściany dźwięku. Naprawdę nie trzeba się wstydzić korzystania z nich, każda osoba znajdująca się tak blisko sceny lub na niej używa ich. Wciąż pozwalają cieszyć się koncertem, a unikamy tego, że kiedyś nasi znajomi będą do mogli się z nami komunikować wyłączenie przez krzyk.

Jeśli chodzi o sprzęt fotograficzny to moje serce należy do Nikona. W torbie mam D700, razem z obiektywami 24-70 i 70-200. W ciężkich chwilach (czytaj – ciemnych) wspomaga mnie obiektyw 50mm. Do tego lampa błyskowa, której nigdy co prawda na koncercie nie używam, ale może się przydać w sytuacjach okołokoncerowych. Do torby się nie mieści, ale zazwyczaj podróżuje ze mną moja zielona drabina. Niektóre sceny są na tyle wysokie, że ciężko byłoby fotografować bez niej, pomaga również wtedy kiedy chcesz fotografować z tłumu.

Na samym koncercie, jak ustawiasz się i czy musisz walczyć o swoje miejsce? Skąd najlepiej fotografować?

Przy typowym koncercie staram się zająć miejsce w fosie blisko środka sceny, a później reaguję na to co się dzieje na scenie, czasami zmieniając stronę po której fotografuję nawet kilka razy w ciągu utworu. Będąc w fosie oczywiście próbuję mieć jak najlepsze miejsce, ale pamiętam o szacunku dla innych fotografów. Każdy z fotografów chce przynieść z koncertu jak najlepsze zdjęcia, ale nie powinien tego robić kosztem innych. Zawsze mile widziane jest żeby nie okupować jednego miejsca przez cały czas możliwy na fotografowanie. Warto również pamiętać o ochroniarzach – warto utrzymywać z nimi dobre kontakty, a kiedy pod sceną zrobi sie gorąco na pewno będą twoimi przyjaciółmi.

Czasami nie zawsze mam możliwość wyboru miejsca, z którego będą fotografował. Dla przykładu, na koncercie Metalliki miałem do wyboru miejsce tylko przy lewej lub prawej stronie sceny bez możliwości przemieszczania się miedzy nimi. Niektóre zespoły w ogóle nie dopuszczają fotografów pod scenę i wtedy zostaje fotografowanie z tzw. foha (ang. foh – http://en.wikipedia.org/wiki/Front_of_House) czyli ze stanowiska dźwiękowców. Jak pewnie się domyślasz, to nie są ulubione zespoły fotografów koncertowych.

Radek Zawadzki - zdjęcia koncertowe Maria Peszek

Czy możesz udzielić naszym czytelnikom, którzy chcieliby rozpocząć swą przygodę z fotografią koncertową kilku   cennych wskazówek (technika, ekspozycja, Ew, doświetlanie, jak szukać momentów)

Nie chciałbym nikogo zniechać, ale nie polecałbym rozpoczynania swojej przygody z fotografią od fotografii koncertowej. Rozumiem, że chęć posiadania największych gwiazd rocka na wyciągnięcie ręki może być kusząca, ale dojście do tego etapu może zająć sporo czasu. Przećwiczenie fotograficznych podstaw może być łatwiejsze na innych rodzajach fotografii, takich jak portret czy reportaż. Niemniej rozumiem, że większość czytelników bloga ma ten etap za sobą. Wszystkim, którzy chcieliby rozpocząć swoją przygodę z fotografią koncertową polecam przede wszystkim rozejrzenie po lokalnej scenie muzycznie. Najprawdopodobniej w twoim mieście jest przynajmniej jeden mały klub, w którym nie będziesz potrzebować photopassa by móc fotografować. To dobre miejsce na rozpoczęcie budowy portfolio. Może twój znajomy zespół szykuje się do koncertu? Trening czyni mistrza, więc staraj się fotografować jak najwięcej koncertów, nie ma lepszego sposobu na poprawę umiejętności. Nie ograniczaj się tylko do zespołów, które lubisz – występy tych, których nie znasz lub nie lubisz będą dla ciebie bardziej wymagające. Oglądaj zdjęcia innych fotografów, porównuj, nie przejmuj się, że twoje są słabsze – wszyscy przecież kiedyś zaczynali. A potem idź na następny koncert. I na jeszcze następny. Później postaraj się nawiazać współpracę z lokalną gazetą, serwisem internetowym by zdobywać akredytacje na większe koncerty.

Jeśli chodzi o wskazówki techniczne to mam niestety złą wiadomość: nie ma perfekcyjnych ustawień aparatu, które zastosujesz na każdym koncercie. Każdy fotograf powie ci, że to zależy od danej sytuacji, przede wszystkim od ilości światła w trakcie występu.

Niemniej listę wskazówek mogę rozpocząć od tego aby przestawić aparat w tryb manualny. Ze względu na dynamiczność zmian, nie możesz sobie pozwolić twojemu apratowi myśleć za ciebie. Jako fotograf powinieneś znać jakie możliwości daje ci ten tryb i co możesz naprawić dzięki niemu. Tak samo, mam nadzieję, że nie muszę czytelnikom wykładać wyższości zapisywania plików w rawach niż w jpg.

Zapomnij o używaniu lampy błyskowej. Przed większością koncertów usłyszysz esencję pracy fotografa koncertowego – „three songs, no flash”. Większość ludzi nie przepada za błyskiem lampy, muzycy nie są wyjątkiem. Przed kilkoma koncertami, w których uczestniczyłem, fotografowie zostali poinformowani, że użycie lampy błyskowej może skutkować przerwaniem występu artysty. Podejrzewam, że nie nikt nie chciałby mieć na sumieniu zawiedzenia wielotysięcznego tłumu.

Jasne obiektywy są fantastyczne do fotografii koncertowej, mają zazwyczaj jedną istotną wadę – są bardzo drogie. Ale bez obaw, obiektyw 50mm do twojej lustrzanki aż tak bardzo nie zrujnuje twojej kieszeni, a świetnie się sprawdzi na koncercie. Niezależnie od tego, który ze swoich obiektywów używasz na koncercie, postaraj się używać go na najszerzej otwartej przysłonie jaką ci oferuje. Zapewnisz sobie więcej światła, a przy okazji zyskasz lepszą możliwość wyodrębnienia głównego elementu zdjęcia od tła. Dzięki temu będziesz mógł użyć krótszego czasu migawki. Nie chcę tutaj rzucać haseł w stylu, że nie powinno być to mniej niż np. 1/125 sekundy. Czas migawki powinien być taki żebyś nie poruszył zdjęcia, a jednocześnie było ono wystarczajaco jasne. Oczywiście do zamrożenia ruchu skaczącego muzyka będziesz potrzebować znacznie krótszych czasów niż do uchwycenia muzyka siedziącego na krześle, którego ciało nie ma zbyt dużej ekspresji scenicznej. Jeśli chodzi o iso, to poznaj swój aparat, sprawdź do którego momentu jakość zdjęć jest zadowalająca. Dzisiaj nawet najbardziej podstawowe modele lustrzanek Nikona i Canona potrafią dawać świetne rezultaty na iso 3200, czasami nawet lepiej. Nie bój się szumów na zdjęciu, lepiej by były na zdjęciu niż miałbyś wrócić z koncertu z rozmazanymi ujęciami.

Jeśl chodzi o balans bieli, to ustawiam go zawsze na auto. Możliwości zastosowania któregoś z presetów w przypadku fotografii koncertowej są ograniczone do minimum. Zawsze dzięki zapisowi w rawach możesz zrobić poprawę na etapie edycji.

Osobiście korzystam z trybu AF-C (continuous). Ale jeśli dla ciebie lepiej sprawdzi się AF-S (single), to śmiało z niego korzystaj.

Radek Zawadzki - zdjęcia koncertowe Cut Copy

A jak radzić sobie z oświetleniem koncertowym i jak je najlepiej wykorzystać?

Wiesz, tutaj nie ma żadnej reguły, a bardziej adekwatne byłoby napisać, że ile koncertów, tyle możliwości wykorzystania oświetlenia. Fotografowałem kilka koncertów, które pod tym względem bardziej przypominało fotografowanie w słoneczny dzień i całkiem sporo koncertów z typowego koszmaru fotografa koncertowego – bardzo ciemno, bardzo dużo osób w fosie, zespół chowający się za chmurami zimnego lodu, oświetlony niewielką ilością czerwonego światła za którym matryce aparatów nie przepadają. W takim przypadku trzeba być tym bardzo czujnym by nie wrócić do domu z czerwonymi plamami zamiast zdjęć.

Chociaż jako fotograf bardzo tego nie lubię, jestem świadomy pracy oświeleniowca, który zazwyczaj też ma za zadanie swoją pracą zbudować dramaturgię w trakcie koncertu i z tego powodu nie użyje wszystkich dostępnych środków już na samym początku koncertu. Dlatego, nawet jeśli 90% czasu masz złe światło, to postaraj się maksymalnie wykorzystać te 10%.

Radek Zawadzki - zdjęcia koncertowe Hunter

Czy masz jakiś swój trick (fotografowanie/obróbka), którym mógłbyś się podzielić z czytelnikami?

Cóż, ciężko raczej o triki w sytuacji kiedy nie masz wpływu na to jak zachowa się artysta, a oświetleniowiec ma własny pomysł na sytuację na scenie. Jeśli chodzi o edycję zdjęć, to ta zazwyczaj musi być szybka, mogę tylko zachęcić by poznać możliwości edycji w Lightroomie lub innym programie jaki używasz prócz zakładki Basic.

Można sobie natomiast pomóc przed koncertem. Większość artystów gra przez całą trasę te same utwory, więc można skorzystać z serwisu setlist.fm aby sprawdzić co zespół grał wczoraj – istnieje duże prawdopodobieństwo, że na twoim koncercie zagra to samo. Będziesz mógł wtedy sprawdzić ile minut spędzisz w fosie. Oświetlenie oczywiście zależy od miejsca koncertu, ale jeśli masz ochotę, to zajrzyj na youtube i sprawdź czego możesz się spodziewać – zazwyczaj ktoś nagrał początek koncertu telefonem.

Jak Twoje zdjęcia wychodzą na światło dzienne? Jaki to proces?

Po koncercie wracam do domu, zgrywam zdjęcia na komputer i edytuję je w Lightroomie. Nie wydaje mi się, że stosuje przesadnie skomplikowaną edycję, staram się by dzięki niej jeszcze lepiej można było poczuć klimat koncertu na moich zdjęciach. Później wybieram najlepsze ujęcia. Staram się myśleć o każdym koncercie jak opowieści i ograniczać liczbę zdjęć do pokazania. Jednym z najczęsztych błędów jakie widzę u młodych fotografów koncertowych to chęć pokazania zbyt dużej ilości zdjęć. Dalej przygotowuję osobne pliki dla redakcji i swojego bloga. Następnie cały proces związany z (brakuje mi polskiego słowa, ale po angielsku będzie pasowało networking) i publikacją w wszelkich serwisach społecznościowych.

Radek Zawadzki - zdjęcia koncertowe Behemoth

Czy zdarzają się momenty, gdy wchodzisz w bardziej osobistą relację z artystami podczas koncertu?

Nie, mam świadomość, że artysta jest przede wszystkim dla swoich fanów, a nie dla fotografów. Oczywiście miło jest kiedy któryś z muzyków spojrzy Ci się w obiektyw lub zapozuje, zwłaszcza jeśli nie jest to typowe zachowanie dla niego. Wtedy masz okazję na zrobienie wyjątkowego zdjęcia. Chyba, że pytasz o sytuację kiedy artysta zwraca się do wszystkich fotografów z prośbą abyśmy nie robili zdjęć w danym momencie. Niedawno zdarzyło mi się to na koncercie islandzkiego muzyka Ólafura Arnaldsa. Nagrywał dźwięk publiki, który później wykorzystał jako loop w utworze i nie chciał by składał się on również z dźwięku migawek aparatów. Na szczęście rzadko mi się zdarzają takie sytuacje, bo częściej jednak można mnie spotkać na głośnym koncercie.

Na bardziej osobiste relacje można liczyć po koncercie – niezwykle miło jest przeczytać wiadomość od muzyka, że bardzo podobają mu się twoje zdjęcia. Daje to dużego kopa do jeszcze cięższej pracy!

Radek Zawadzki - zdjęcia koncertowe Bring Me The Horizon

Czy podczas koncertu masz w ogóle czas aby po prostu cieszyć się dobrą muzyką?

Na pewno nie wtedy kiedy jestem w fosie, wtedy muszę być na 110% skoncentrowany na fotografowaniu. Zresztą potrafią być koncerty na których dzieje się tyle, że po wyjściu z fosy nie potrafię powiedzieć, które utwory zespół właśnie zagrał. Później bywa już różnie – jeśli mogę dalej fotografować, to zazwyczaj skupiam się na zdjęciach, jednocześnie starając się czerpać radość z koncertu. Czasami zespół nie pozwala się fotografować dłużej niż przez trzy utwory (zwłaszcza te większe gwiazdy), wtedy resztę koncertu mogę spędzić już jako zwykły widz. Niekiedy jest to jednak związane z koniecznością oddania aparatu do depozytu, jeśli artysta ma taki wymóg.

Radek Zawadzki - zdjęcia koncertowe Blindead

Opowiedz nam o najbardziej niezapomnianym koncercie, który fotografowałeś

Mam nadzieję, że ten jest wciąż dopiero przede mną. Z pewnością fantastycznie było mieć możliwość fotografowania na koncertach takich gwiazd jak Metallica, Green Day czy Florence and the Machine. Niemniej nie trzeba być na koncercie, na którym publika to kilkadziesiąt tysięcy ludzi, by uznać koncert za niezapomniany. Niezależnie od preferencji muzycznych, moim zdaniem niektóre zespoły dla fotografów koncertowych są ‚must-see’ jak np. mój rodzimy Behemoth, Helloween czy The Dillinger Escape Plan (chociaż ten ostatni to z pewnością jedna z najtrudniejszych grup do fotografowania z jakimi przyszło mi się zmierzyć). Ale wyjątkowe chwile można przeżyć nawet na koncercie lokalnego artysty w małym klubie i każdemu aspirującemu do fotografii koncertowej polecam tam zacząć.

Fantastyczne są również chwile kiedy możesz pracować bezpośrednio dla artysty i masz nim większy kontakt niż jako typowy fotograf akredytowany na koncert. Z pewnością na zawsze zapamiętam fotografowanie jedynego koncertu promującego płytę „Songs That Make Sense” Maćka Werka, na który sprowadził mnóstwo gości na czele z Markiem Laneganem (przy okazji polecam wszystkim czytelnikom – świetny przykład polskiej muzyki!) Spędziłem wtedy fantastyczny dzień z całą ekipą.

Wciąż mam nadzieję, że pojadę na tournee po całym świecie z którymś z moich ulubionych zespołów. Panowie z Nine Inch Nails, Depeche Mode i Muse – to do Was! (laughing)

Tego Ci zatem życzę. Dzięki za poświęcony czas i ciekawą rozmowę.

Radek Zawadzki – fotograf freelancer, specjalizuje się w fotografii koncertowej. W fosie od 2009 roku. Mieszka w Warszawie. Absolwent Warszawskiej Szkoły Fotografii. Lubi dobrą muzykę, bieganie i czekoladę. Więcej prac Radka można zobaczyć tutaj